wtorek, 15 marca 2016

Moje ŁZS-aktualizacja

Jak wspominałam w kilku postach zdiagnozowano u mnie ŁZS, czyli łojotokowe zapalenie skóry. W moim przypadku dotyczy to szczęśliwie tylko skóry głowy, ale i tak jest to bardzo męczące. Pisałam już kilka postów jak walczę z moim ŁZS i jakich środków do tego używam, a dzisiaj kolejny tego typu post. W ogóle stwierdziłam, że muszę pisać więcej postów o pielęgnacji, a nie tylko recenzje i recenzje.

Okres zimowy to dla mojej skóry głowy istna masakra. Grzanie, zimno, klimatyzacja to istna pożywka dla ŁZS, dlatego zimą jeszcze bardziej przykładam się do pielęgnacji. Chociaż ostatnio sama zrobiłam sobie krzywdę, bo zmieniłam szampon i od razu pojawiły się paskudne, czerwone plamy. Na szczęście juz jest ok i poza delikatnym swędzeniem od czasu do czasu nic mi nie dolega. A jak mi się to udało?


1.Vichy Dercos. Pisałam juz o nim w kilku postach. U mnie jest niezawodny jeśli chodzi o walkę z objawami ŁZS. Profilaktycznie stosuję go 1-2 razy w tygodniu.
2.Niedziela dla włosów, czyli najpierw żel aloesowy Holika Holika, na to olej (obecnie arganowy) i po mniej więcej dwóch godzinach peeling skóry głowy (rokitnikowe cudo od Natura Siberica-niedługo recenzja), potem szampon i aloesowa maska Kallosa.
3.Dokładne spłukiwanie szamponów i odżywek. Kiedyś nie zwracałam na to większej uwagi, obecnie bardzo tego pilnuję i dokładnie wypłukuję wszystkie pozostałości ze skóry głowy i włosów.
4.Brak środków do stylizacji typu lakiery czy pianki. Ponieważ włosy zawsze myję rano to nie mogę sobie pozwolić, żeby całą noc męczyły się z jakimś środkiem stylizującym.

To by było tyle. Metodą prób i błędów doszłam do tego jak samej sobie pomóc, bo niestety jakieś specjalistyczne środki apteczne mi nie pomagały. Obecnie mam czystą skórę, z której się nic nie sypie. Włosy też mi dużo szybciej rosną. Co prawda i tak muszę je myć codziennie, ale to raczej moja mała obsesja na punkcie czystych włosów niż rzeczywista potrzeba.

6 komentarzy:

  1. Ajj współczuję... ja się męczę z wieczną egzemą na dłoniach więc wiem, że takie problemy dają w kość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja sobie ostatnio pogorszyłam stan skóry głowy, sama nie wiem czym :( Była swędząca, więc zaczęłam myć Physiogelem, na chwilę było ok a potem pojawił się suchy łupież, umyłam H&S i łupież się nasilił. Na szczęście, jak tylko wróciłam do aktualnie używanego delikatnego szamponu, wszystko szybko minęło, choć oczywiście nie jest idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. czasami zastanawiam się czy i ja nie mam tego problemu, mam wiecznie podrażniony skalp

    OdpowiedzUsuń
  4. Moj skalp jest nadzwyczaj odporny, ale za to włosy reagują na wszystko co mozliwe:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja go też muszę mieć:)
    Niestety choroba nie odpuściła a wręcz przeciwnie nabrała na sile więc leże w łóżku:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wypróbować ten specyfik z Vichy.

    OdpowiedzUsuń