sobota, 31 października 2015

Ulubieńcy października, czyli azjatycko i naturalnie

Koniec kolejnego miesiąca, czyli pora na ulubieńców. Tym razem stwierdziłam, że nie będę tylko pisała o nowych produktach, ale też o tych które już się w tej serii postów pojawiały. W sumie to dość logiczne, bo jeśli jakiś kosmetyk stał się moim ulubieńcem to raczej używam go częściej niż miesiąc. Generalnie jeśli jakiś produkt mi wyjątkowo pasuje to raczej nie kombinuję tylko na stałe włączam go w moją pielęgnację lub makijaż.


Tradycyjnie zacznę od pielęgnacji:
1.Krem brzozowo-rokitnikowy firmy Sylveco. Będzie recenzja, bo dla mnie to była totalna niespodzianka.
2.Arnikowe mleczko oczyszczające od Sylveco również doczeka się recenzji, bo to też było dla mnie duże zaskoczenie.
3.Myjąca pianka od Skin79 najpierw mnie trochę rozczarowała, by w konsekwencji mnie oczarować.
4.Maski w płatach od Skin79 to również moi październikowi ulubieńcy.

Makijaż:
1.Kremy BB od Skin79, czyli Orange, Classic Balm oraz Snail to stali bywalcy mojego makijażu. Moja cera uwielbia te kremy i zaraziłam tym uwielbieniem moje koleżanki, które kolejno kupują sobie swoje BB.
2.Revlon Photoready to jeden z dwóch podkładów, który wrócił do moich łask.
3.Max Factor Whipped Cream również pojawiał się dość często w moim październikowym makijażu. Jeśli chodzi o podkłady to chyba po prostu większość sprzedam, bo kremy BB totalnie mnie podbiły, a moja cera je pokochała.
4.Paleta MUR Iconic Pro 2, bo łatwo nią coś na szybko wyczarować.
5. Na koniec mój absolutny hit, czyli matowe kredki do ust od Golden Rose. Na razie mam 4 kolory, ale muszę mieć je wszystkie, bo to najlepsze produkty do ust jakie kiedykolwiek miałam.

Włosy:
1.Do szamponu pszeniczno-owsianego z Sylveco dołączyła odżywka do włosów, z którą na początku się totalnie nie polubiłam, ale teraz bardzo mi odpowiada.

Jeśli chodzi o włosy to w najbliższym czasie może być sporo nowych recenzji, bo się dość mocno obkupiłam w różne włosowe cuda i będę je testować.

A teraz zabieram się za posta na temat tego co warto kupić na sławnej rossmannowej promocji -49%!

czwartek, 29 października 2015

Prezenty i zakupy w My Asia oraz podpowiedź do rozdania

Jakiś czas temu na stronie facebookowej internetowego sklepu MyAsia ogłoszono nabór blogerek do testów różnych próbek azjatyckich kosmetyków oferowanych przez ten sklep. Jako, że w ostatnim czasie azjatyckie kosmetyki całkowicie podbiły moje serce to z radością zgłosiłam się do testów. Jeszcze zanim dostałam maila z informacją, że otrzymam zestaw próbek, sama zamówiłam na stronie MyAsia krem BB firmy Lioele, który zbiera bardzo dobre opinie wśród internautek. Wybrałam wersję Dollish zielona, która dedykowana jest do cery ze skłonnością do zaczerwienień. Zakupiłam też miniaturkę Face2Change CC Cream firmy Holika Holika (nie widać jej na zdjęciu).

A oto moje prezenty oraz zakupy:


Jak widać jest tego całkiem sporo, bo dostałam zarówno próbki jak i miniaturki różnych azjatyckich produktów. Od razu mogę powiedzieć, że zakupione przeze mnie kremy BB i CC już zdążyłam wypróbować i jestem zachwycona efektami. Coraz częściej łapie się na tym ,że mam ochotę sprzedać wszystkie nieotwarte jeszcze podkłady, które składuje w domu by zrobic miejsce na kolejne azjatyckie cuda. Moje koleżanki też się zaraziły azjatycką manią i tylko słyszę, że kolejne BB i CC są regularnie przez nie kupowane.

W najbliższym czasie postaram się zamieścić kilka recenzji tych wszystkich produktów, które dostałam.

A teraz mała podpowiedź do trwającego ROZDANIA. Chciałabym, że pudełko niespodzianka odzwierciedlało to o czym piszę na blogu i jak zmieniło sie moje podejście do dbania o siebie, więc w pudełku na pewno znajdzie się jakieś azjatyckie cudo. A ponieważ jeśli ktoś czyta mojego bloga to ja z reguły staram odwdzięczyć się tym samym to postaram się dobrać ten kosmetyk do osoby, która wygra rozdanie.

niedziela, 25 października 2015

Wielkie urodzinowe rozdanie-pierwsze urodziny bloga-AKTUALIZACJA

27 listopada 2014 na moim blogu pojawił się pierwszy post dotyczący OCM. W zasadzie pierwsze posty pojawiły się wcześniej, ale to były wersje testowe mające na celu oswojenie się z z Bloggerem itd.
W związku z faktem pierwszych urodziny bloga mam dla Was trochę informacji co, jak i dlaczego oraz wielkie urodzinowe rozdanie.


Zacznę od tego, że mój blog powstał podczas urlopu macierzyńskiego i w okresie dla mnie dość trudnym, bo z jednej strony czas z Synkiem w domu uważam za bezcenny, a z drugiej moja chęć działania mocno mi doskwierała. Moja koleżanka też wspominała o założeniu bloga tylko, że parentingowego, a ja stwierdziłam, że czemu by nie pisać o tym co bardzo lubię, czyli szeroko pojętym dbaniu o siebie. Tym bardziej, że sama coraz częściej zaglądałam na kolejne blogi w poszukiwaniu informacji, recenzji itd.

Zaczęłam pisać kolejne posty i bardzo mnie to wciągnęło. Jasne, że były lepsze i gorsze chwile, bo sądzę, że dla każdego blogera przykre jest kiedy np. zaraz po rozdaniu traci nagle obserwatorów. Z miłych chwil to różne pozytywne komentarze, zarówno te w sieci jak i od wielu moich koleżanek na żywo, a także propozycje nawiązania współpracy, które nie ukrywajmy są bardzo przyjemnym elementem blogowania.

A teraz przejdźmy do najprzyjemniejszej części, czyli rozdania. Nagrodą będzie paczka-niespodzianka. W kolejnych postach będę publikowała podpowiedzi na temat tego co znajdzie się w tej paczce, a na pewno będzie ona bardzo bogata w różności.

A oto regulamin rozdania:

  1. .Publiczne obserwowanie mojego bloga.
  2. .Mieć ukończone 18 lat bądź zgodę rodziców
  3. Odpowiedź na pytanie:Jaki post na tym blogu najbardziej Ci się spodobał i dlaczego?
  4. .Konkurs trwa od 25.10.2015 do 30.11.2015 do godziny 23:59
  5. .Wyniki ogłoszę do 7 dni od zakończenia rozdania na swoim blogu oraz na profilu na Facebooku
  6. .Sponsorem nagród jestem ja.
  7. Biorąc udział w rozdaniu zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych (dotyczy danych do wysyłki).
  8.  Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).


Będzie mi również bardzo miło jeśli udostępnicie post o konkursie, dodacie baner na swoim blogu oraz polubicie stronę mojego bloga na Facebooku, ale nie są to warunki konieczne.

Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Ulubiony post z uzasadnieniem:

AKTUALIZACJA!

Zamiast paczki niespodzianki kosmetyki będą znane.

A oto lista:
1. Sylveco Peeling Oczyszczający
2.Olej arganowy
3.Bielenda Krem nawilżający z olejem arganowym
4.Wybrana przez zwycięzcę maska z oferty Skin79 bądź MyAsia
5.Wybrane przez zwycięzcę produkty Golden Rose: do oczu, ust oraz paznokci.
6.Podkład Rimmel WakeMeUp 103 True Ivory.
7.Paleta MUR Parental Advisory (maźnięta tylko dla swatchy)
8.Sleek zestaw do konturowania w odcieniu Light.
9.Produkt do włosów
10.Produkt do ciała
11.Książka Harolda Lancera "Skóra pełna blasku"
12.Próbki i miniaturki różne

Lista ta pewnie jeszcze będzie rosła, ale jeśli to co juz jest Was zainteresuje to zapraszam do rozdania.

Powodzenia!


sobota, 24 października 2015

Bezkrwawe polowanie czyli Sleek Safari

Jakiś czas temu pisałam, że namiętnie poluję na palety Sleeka, więc kiedy zobaczyłam Sleek Safari wystawione na Allegro decyzja była tylko jedna-muszę ją mieć. Udało mi się zdobyć tą nieprodukowaną już paletkę, więc moja radość nie ma granic. Ja już do mnie moja zdobycz dotarła to tylko zacierałam rączki na to jak będzie ona wyglądać na żywo. Na Sleeku się nigdy pod tym względem nie zawiodłam, ale wiadomo, że kolory mogą wyglądać różnie na komputerze, a zupełnie inaczej na żywo. Jako, że paletka miała być utrzymana w barwach złoto-zielonych to trochę obawiałam się czy nie będzie to jakieś sraczkowate coś.

Tak wygląda Safari na zdjęciu:


Co mnie trochę rozczarowało to brak nazw dla poszczególnych kolorów. Nie wiem od czego to zależy w paletach Sleeka, ale zdarzają się takie, gdzie tych nazw po prostu nie ma. W takiej sytuacji postaram się opisać poszczególne kolory.

A tu swatche (trochę mi zdjęcie nie wyszło):



Górny rząd:
-Matowa, całkiem dobrze napigmentowana czerń.
-Dobrze napigmentowana ciepła, perłowa żółć.
-Przepiękny, perłowy zielony o świetnej pigmentacji.To taki odcień dość ciemnej pistacji albo jasnej oliwki.
-Kolejna świetnie napigmentowana zieleń, tym razem w dość nietypowym chłodnym odcieniu z lekko stalowymi refleksami. Wykończenie perłowe.
-Perłowa, cudna miedź. Dla niebieskookich jeden z najlepszych kolorów.
-Kolejna perłowa żółć, o jeszcze cieplejszym wykończeniu i bardzo dobrej pigmentacji.

Dolny rząd:
-Matowa kawa z mlekiem, o kiepskiej pigmentacji, raczej do wyrównania koloru powieki.
-Perłowa biel o dobrej pigmentacji.
-Turkusowa, matowa zieleń o dość dobrej pigmentacji.
-Piękna, szmaragdowa zieleń o perłowym wykończeniu i bardzo dobrej pigmentacji
-Białe złoto, perłowe, dobrze napigmentowane.
-Chłodny, perłowy brąz w dość ciemnym odcieniu.

Sleek Safari raczej utrzymany jest w dość ciepłych tonach, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza, bo są to na tyle uniwersalne kolory, że można je fajnie mieszać z chłodniejszymi. Jak zwykle u Sleeka perłowe cienie są lepiej napigmentowane i bardziej kremowe w aplikacji. Mam w tej palecie kilku faworytów, którzy na pewno doskonale odnajdą się w jesiennych makijażach. A ja poluję dalej  na kolejne Sleeki :-).

czwartek, 22 października 2015

Jesienny chill, czyli październikowy Chillbox

Dzisiaj przyszło chyba najbardziej wyczekiwane przeze mnie najnowsze ChillBox. Po tym jak zachwyciło mnie pudło wrześniowe, miałam nadzieję, że z październikowym będzie podobnie. Zapraszam na recenzję!

Tak prezentują się wszystkie produkty (pudło zostawiłam, bo nie mieściło mi sie do torebki):




A oto co zawiera pudełko:


1.Żurawionowy Płyn Micelarny GoCranberry firmy Nova Kosmetyki. Lubię testować nowe micele, a ten zapowiada się dość interesująco.


2."Krwawy blues" Massimo Carlotto. W zeszłym miesiącu był romans, w tym kryminał. Będzie co czytać do poduszki.


3.Zaparzacz do herbaty. Lubię liściaste herbaty, ale pływające farfocle mnie denerwuja, więc ten bardzo mi się podoba. Dodatkowo jest w ciekawym, owocowym kształcie.


4.Earl Grey Ambasada Herbaty. Mój ulubiony typ czarnej herbaty, więc kolejny produkt, który mi przypadł do gustu.


5.Nawilżająco-odżywczy żel pielęgnacyjny z czystego aloesu (98%)  z firmy Aubrey. Zdecydowanie w okresie zimowym się przypda nie tylko mnie, ale też moim chłopakom.


6.Skin79 Crystal Peeling Gel. Moja miłość do Skin79 jest na etapie rozkwitu, więc z chęcią testuję różne ich produkty.

Poza tym w pudełku znalazły się jeszcze próbki i kilka zniżek.

Kolejne udane pudełko. W mojej opinii to na obecną chwilę najlepsze pudełko na rynku. Jest bardzo różnorodne i każdy powinien w nim znaleźć coś dla siebie. Ja już zamówiłam listopadowe i nie mogę się go doczekać.

ShinyBox z misją, czyli Think Pink

Kolejne pudełko w tym miesiącu, czyli ShinyBox Think Pink. Podobnie jak zeszłoroczne pudełko  nawiazujące do faktu, że październik jest miesiącem walki z rakiem piersi.

Pudełko było dość szumnie zapowiadane, że będzie 7 produktów, w tym 3 do makijażu i 4 pielęgnacyjne. Wszyscy się na ten makijaż bardzo cieszyli, bo zapowiedzi na facebookowej stronie sugerowały jakieś produkty do makijażu oczu. A oto co zawiera pudełko:




1.Clarena Kawiorowy krem do biustu z efektem Push-up. W zeszłym roku też był produkt do biustu. Fajnie, że cos nowego. Szkoda tylko, że jest to raptem 30 ml produktu.



2.Sumita Kredka do oczu. Ciesze sie, bo trafiła mi się złota kredka, a taka właśnie chciałam dostać. Jest to wersja mini.



3,4. Szampon oraz odżywka Cytrusowa Werbena od L'Occitane. Dwie miniatury po 50 ml każda. Zasadniczo fajnie, że można coś nowego wypróbować, ale byłoby fajnie gdyby chociaż jeden z produktów był pełnowymiarowy.


5.Diadem Róż rozświetlający. Róże bardzo lubię, choc ciężko mi zużyć te wszystkie, które mam. Ten z Diademu jest w dość ładnym lekko ceglastym kolorze, który ładnie wpisuje się w jessienne klimaty.


6.Wibo Tusz do rzęs Queen Size. Fajnie, że jest jakiś tusz do rzęs, ale z marką Wibo jeszcze nie miałam do czynienia jeśli chodzi o makijaż oczu, więc ciężko mi na razie oceniać.


7.Delia Roll-on pod oczy. Lubie kosmetyki do oczu w takiej formie, więc może to będzie tańszy zamiennik mojego obecnego ulubieńca z Yves Rocher.

Ogólnie pudełko całkiem fajnie skomponowane z tym zastrzeżeniem, że moim zdaniem choc jeden z tych bardziej "luksusowych" produktów powinien być w wersji pełnowymiarowej. Z całego pudełka najbardziej cieszy mnie złota kredka, której brakowało w mojej kolekcji.

wtorek, 20 października 2015

Kontynuacja romansu ze Skin79, czyli Intense Classic Balm

Oszalałam. Totalnie oszalałam na punkcie azjatyckich kremów BB,CC, masek i innych specyfików. Po przetestowaniu genialnego Skin79 Orange, o którym już była recenzja i którego obecnie kolejnego opakowanie ląduje u mojej Siostry, przyszła pora na kolejny kremik, czyli tym razem SKIN79 Intense Classic Balm SPF35 PA++.

Co o swoim produkcie pisze Skin79:

Klasyczny krem BB do cery tłustej i mieszanej.

Zapewnia skuteczną ochronę przeciwsłoneczną na poziomie SPF35 PA++.

Rozjaśnia cerę, zapobiega przebarwieniom, łagodzi podrażnienia .

Kontroluje wydzielanie sebum, równo i trwale pokrywa niedoskonałości skóry.

skład :

arbutyna

kwas hialuronowy, wyciągi z lawendy,

zielonej herbaty oraz alpejskich ziół. 



Krem zapakowany jest w prostą, beżową tubę z dziubkiem na końcu, co znacznie ułatwia dozowanie produktu. Krem jest gęsty, kremowy, wręcz trochę tępy w aplikacji, ale dzięki temu wystarczy naprawdę niewielka ilość, żeby pokryć całą twarz.


Powyżej zdjęcia przed i po roztarciu. Jak widać krem idealnie stopił się ze skórą. W rzeczywistości na mojej dłoni miał lekko różowy odcień, ale całe szczęście na twarzy nie ma tego efektu i przybiera kolor delikatnie żółtawego beżu.

Krem naprawdę dobrze kryje wszystkie niedoskonałości, ale jeśli nałożymy go niezbyt wprawnie albo zwyczajnie za dużo to może nam zrobić maskę na twarzy. W przypadku tego kosmetyku najlepiej sprawdza się aplikacja gąbeczką typu Beauty Blender albo jakąś z tego rodzaju. Wtedy wszystkie niedoskonałości są ładnie zakryte, a produkt dobrze rozprowadzony. Ponieważ ta wersja BB jest cięższa i bardziej treściwa niż tradycyjne polecam nie stosować pod niego już żadnego innego produktu, a jeśli już musimy to najlepiej coś o bardzo lekkiej, płynnej lub żelowej konsystencji. W innym przypadku Classic Balm może nam się zwyczajnie zważyć.

Krycie dobre, kolor dobrany, trwałość całkiem niezła, ale niestety nie jest do końca idealnie. Jako, że krem ma przeznaczenie do mieszanej i tłustej cery to miałam nadzieję na jakiś lekki mat, a tu niestety zonk. Wiem, że azjatyckie kremy raczej mają dawać efekt lekko rozświetlonej i wypoczętej cery, ale ja po Classic Balm koszmarnie się świecę. Ponieważ jednak jego plusy przewyższają ten niewielki minus i nie chciałam go skreślać od razu postanowiłam pokombinować i dobrać do niego jakiś puder. I udało się! Classic Balm+sypki puder mineralny=piękna cera! Prasowane pudry niestety dość średnio na nim wyglądają, za to te sypkie po prostu genialnie.

Bardzo polecam kosmetyki Skin79. Kupiło je już kilka moich koleżanek, a teraz Mama i Siostra czekają na swoje "bibiki". Ponieważ w necie łatwo się naciąć to jeśli chcecie kupić kosmetyki Skin79 to polecam ich firmowy sklep http://www.skin79-sklep.pl/.

niedziela, 18 października 2015

Liebster Blog Award po raz kolejny

Dzisiaj szybki wpis z serii Liebster Blog Award. Dostałam nominację od Sylwii z bloga Zadbana Mama za co bardzo dziękuję. Przy okazji wspomnę, że Sylwia organizuje również spotkanie blogerek w Łodzi i będę miała przyjemność w nim uczestniczyć.



A oto pytania Sylwii i moje odpowiedzi:

1.   O czym najbardziej lubisz pisać wpisy?
Najbardziej lubię pisać o produktach, które mnie oczarował albo wpisy z poradami pielęgnacyjnymi.
2.   O czym najbardziej lubisz czytać wpisy?
Zależy od bloga. Lubię "mamusiowe" wpisy o życiu z dziećmi, ale też bardzo lubię konkretne recenzje produktów.
3.   Jaką książkę możesz polecić na jesienny wieczór?
Zależy co kto lubi. Ja jestem fanką fantasy, a z bardziej kobiecych książek uwielbiam wszystko Nory Roberts.
4.   Skąd pomysł na nazwę bloga?
Ze względu na różne zawirowania z cerą wciąż szukam podkładu idealnego i w sumie o tym miał być blog, ale później się rozkręciłam.
5.   Czego najbardziej nie lubisz robić?
Rano wstawać :-).
6.   Czym zajmujesz się, poza blogowaniem oczywiście?
Poza byciem Mamą i Żoną, jestem pracownikiem dużego korpo z branży IT i tam zajmuję się kontrolowaniem dostarczanych usług.
7.   Gdybyś sama mogła skomponować kosmetycznego boxa, co by się tam znalazło? Możesz do niego wrzucić max. 6 rzeczy.
Olejek, podkład, puder mineralny, balsam do ciała i maska do włosów.
8.   Bez czego nie wychodzisz z domu?
Najczęściej bez Syna ;-). A tak na serio to bez bardzo wypchanej torby na ramieniu i obrączki na palcu.
9. Co wywołuje największy uśmiech na Twojej twarzy?
Zabawa z Synkiem i Mężem.
10. Czy zdecydowałabyś się na operacje plastyczną?
Gdyby jakiś defekt budził we mnie takie kompleksy, że nie chciałabym się ruszyć z domu to pewnie tak
11. Podaj nazwę bloga, którego najchętniej czytasz.
Ostatnio Interendo oraz Mineralny Świat Kasi.

Ja się zastanawiałam czy nominować czy nie, ale jednak stwierdziłam, że sama z chęcią dowiem się trochę o innych, więc najpierw moje pytania.

1.Ulubiona marka kosmetyczna.
2.Czerwona czy różowa szminka?
3.Co zawsze masz w swojej kosmetyczce?
4.Kot czy pies?
5.Wymarzone wakacje z nieograniczonym funduszem.
6.Najgorsza książka jaką czytałaś.
7.Najlepszy prezent jaki dostałaś.
8.Czy mówisz w jakimś języku obcym, a jeśli tak to w jakim?
9.Czy lubisz gotować i jeśli tak to co najbardziej?
10.Czy często chodzisz do kosmetyczki?
11. Wymarzona sukienka (wrzućcie zdjęcie jeśli macie)

A oto lista nominowanych blogów:

Mam nadzieję, że weźmiecie udział w zabawie :-).

czwartek, 15 października 2015

Z wizytą w SPA, czyli październikowe BeGlossy

Po wielkich burzach w zeszłym miesiącu, w październiku BeGlossy postanowiło chyba zadowolić wszystkie klientki i szumnie reklamowało październikowe pudełko jako odpowiednik wizyty w SPA.
Dodatkowo kilka dni wcześniej na facebookowej stronie BeGlossy pojawiła się podpowiedź, że w pudełku będzie aż 8 kosmetyków! Oczywiście wiadomo, że w takiej sytuacji będą akieś miniatury itd.

Juz od rana sprawdzałam co w tym miesiącu BeGlossy oferuje i to co widziałam całkiem mi się podobało. Kiedy kurier przywiózł moje pudełko juz nie mogłam doczekać się rozpakowania.


Pierwsze co rzuca się w oczy to fakt, że zamiast papierowych ścinków czarnego papieru kosmetyki zawinięte są w miękki, biały ręczniczek do twarzy. Bardzo duży plus dla BeGlossy. Ja dostałam wersję C pudełka, więc po kolei co się w niej znajduje:


1. Yves Rocher Mleczko odbudowujące. Miniatura o pojemności 75 ml. Bardzo lubię produkty YR, a ta seria jest bardzo fajna na zimę, więc produkt na plus.


2.Skin79 Maska w płacie, wersja Age Repair. Skin79 opanowało pudełka i bardzo mnie to cieszy. Maski z tej serii juz miałam i zawsze dobrze się u mnie sprawdzały.



3.Pixie Cosmetics Podkłąd Mineralny Minerals Love Botanicals w odcieniu Victorian Lace. Kolejny podkład mineralny, który z chęcią przetestuję. Jeśli się sprawdzi to może kupię całe opakowanie, bo cena też dość przystępna. Otrzymujemy miniaturę 1,5 g.


4.Charmine Rose Age Reverse Cream, 15 ml. Szczerze mówiąc to wolałabym wersję z kwasami, ale zobaczymy jak ten się sprawdzi.


5.Naobay Peeling do ciała, miniatura 50 ml. Miałam już peeling do twarzy z Naobay i raczej mnie nie zachwycał, więc zobaczymy jak się sprawdzi wersja do ciała.


6.Efektima Natural Cellu Control, wersja pełnowymiarowa. Raczej nie wierzę w tego typu kosmetyki, ale całkiem nieźle ujędrniają one skórę, więc może być.


7.SheFoot Domowe SPA dla stóp, czyli peeling oraz maseczka. Lubię tak połączenia, a produkty z SheFoot bardzo mi odpowiadają, więc mam nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę.


8.Equilibra Nawilżająca odżywka zwiększająca objętość włosów, miniatura. Słyszałam o tej odżywce wiele dobrego, ale miniatura to trochę mało, żeby się przekonać jak będzie ona działać.

Ogólnie bardzo przyzwoite pudełko i rzeczywiście skomponowane tak, że można to potraktować jako wizytę w SPA. A puder mineralny od Pixie też się bardzo fajnie komponuje z tym pomysłem. Widziałam też inne wersje i nie różnią się one między sobą dość znacząco, więc raczej w tym miesiącu nie powinno być żadnych wątpliwości. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że następne pudełko będzie na równie wysokim poziomie.

środa, 14 października 2015

Vichy Dercos, czyli na ratunek skórze z ŁZS

Dzisiaj bardzo ważny kosmetyk w moim życiu, czyli szampon Dercos z firmy Vichy.

Jeśli ktoś czyta mojego bloga to wie, że mam zdiagnozowane ŁZS, czyli łojotokowe zapalenie skóry. W moim przypadku dotyka to tylko skóry głowy i to na szczęście kilku miejsc, niemniej jednak jest to dolegliwość bardzo uciążliwa. Nie dość, że skóra jest mocno zaczerwieniona, swędzi, piecze to jeszcze bardzo mocno się łuszczy, więc noszenie ciemniejszych bluzek czy swetrów odpada. Dodatkowo włosy przetłuszczają się znacznie szybciej, więc mimo codziennego mycia już po koniec dnia są oklapnięte i przylegają do skóry. W moim przypadku nie ma nawet możliwości, żeby umyć włosy co drugi dzień, bo po prostu bym się chyba zadrapała. U niektórych ŁZS powoduje też wzmożone wypadanie włosów, na szczęście mnie to ominęło.

Na Vichy Dercos do łupieżu tłustego trafiłam przypadkiem w Super-Pharm, kiedy zniechęcona kolejnymi aptecznymi szamponami szukałam czegoś co mi pomoże.


Co obiecuje nam producent:

Zawiera dwusiarczek selenu - silny przeciłupieżowy składnik aktywny oraz Cohesyl™ - cement międzykomórkowy, który atakuje i eliminuje nawet najbardziej uporczywy łupież.
- Działa na utrzymujący się łupież od pierwszego zastosowania.
- Działa do 6 tygodni po zabiegu.
- Redukuje swędzenie od pierwszego zastosowania.                                                           
Skóra głowy pozostaje w pełni zdrowa: natychmiastowa eliminacja łupieżu i długotrwałe uregulowanie tego problemu.

Zgodnie z zaleceniami należy za pierwszym razem wmasować szampon w skórę głowy i potrzymać dwie minuty, a za następnymi mycia używać jak zwykłego szamponu. Kuracja przewidziana na 4 tygodnie.

Sam szampon jest bardzo gęsty, przez co również wydajny, więc jedna butelka spokojnie powinna starczyć 4 tygodnie, nawet przy codziennym stosowaniu. Szampon jest koloru pomarańczowego i ma dość delikatny, aczkolwiek apteczny zapach. Nie plącze włosów, więc nie trzeba po nim stosować odżywki. Dla mnie jest to bardzo ważne, bo przy moich raczej krótki włosach ciężko jest położyć odżywkę tylko na włosy, a jeśli wyląduje ona na skórze to niestety bardzo często ją podrażnia.

Jeśli chodzi o efekty przeciwłupieżowe to w moim przypadku spełniają się w 100 procentach. Momentalnie przestaje mnie swędzieć skóra, znika zaczerwienieni, a po kilku mycia po wcześniejszym łupieżu nie ma śladu. I to z reguły po raptem 3-4 dniach następuje taka poprawa, że spokojnie zakładam ciemne ubrania. Przy tym szampon nie wysusza włosów, jak to wiele tego typu szamponów ma w zwyczaju.

Jedyną jego wadą jest bardzo wysoka cena, bo ostatnio widziałam coś około 80 PLN. Dlatego warto szukać go w internecie bądź polować na promocje w Super-Pharm..

Ja mam ten szampon zawsze w swojej łazience, bo wiem że jeśli nic już nie pomaga to zawsze mogę z niego skorzystać.

A czy ktoś z Was ma podobny problem ze skórą głowy? A jeśli tak to czy macie jakieś sprawdzone produkty?

niedziela, 11 października 2015

Jesienna wishlista część trzecia-Pielęgnacja ciała

Było już o makijażu, było już o pielęgnacji twarzy, więc teraz pora na pielęgnację ciała. Jesień to dla mnie czas na przede wszystkim skupienie się na nawilżaniu ciała, bo wiadomo, że zarówno warunki pogodowe, jak i ogrzewanie mogą mieć na nie zgubny wpływ. Ja praktycznie zawsze w tym okresie narzekam na nadmierną suchość skóry, zwłaszcza na łydkach. A kiedy zapomnę je odpowiednio nawilżyć i zabezpieczyć przed chłodem, to tylko jak zrobi się choć odrobinę zimniej mam uczucie pękającej skóry. Nikomu nie polecam, bo jest to bardzo nieprzyjemne.

Jesień to też dla mnie czas używania bardziej intensywnych zapachów, po które raczej latem nie sięgam, czyli czekolada, kawa, przyprawy. Również konsystencja używanych przeze mnie produktów się zmienia na bardziej bogatą, co w praktyce oznacza zamianę wszelkich lekkich, żelowych balsamów do ciała na bardziej otulające i kojące masła.




Na moim zakupowym celowniku znalazło się sporo produktów firmy Organique, którą bardzo lubię. Mam na oku ich kawowe i czekoladowe masła do ciała oraz peelingi. Podoba mi się jeszcze kilka innych produktów, ale ponieważ ich nuty zapachowe bardziej przypominają owoce, więc poczekają sobie na zakup do przyszłego lata.

W jesienną pielęgnację również wspaniale wpisuje się seria "Karmel i Cynamon" od Farmony. Uwielbiam wszystkie ich produkty Tutti Frutti, a akurat ta nuta zapachowa idealnie komponuje się z moim jesiennym nosem. Z Farmony chcę się również zaprzyjaźnić z serią Sweet Secret, której nigdy nie używałam, ale jest ona oparta na bardzo przyprawowych zapachach więc na jesień jak znalazł.

Jeśli chodzi o pielęgnację ciała to w zasadzie tyle, bo w chłodnych porach roku skupiam się głównie na złuszczaniu oraz intensywnym nawilżaniu skóry, a to w zupełności zapewniają mi peelingi oraz masełka do ciała.


poniedziałek, 5 października 2015

Jesienna wishlista część druga-Pielęgnacja twarzy

W poprzednim poście była mowa o moich zachciankach dotyczących makijażu. Jestem przekonana, że na pierwszy ogień pójdą produkty z Golden Rose, bo one kuszą mnie najbardziej. Dzisiaj natomiast chciałabym się skupić na produktach do pielęgnacji, które zamierzam kupić. Tutaj lista może być znacznie dłuższa, a dodatkowo podzielona na twarz i ciało.

Zacznijmy od twarzy, bo tu chyba mam najwięcej planów:


Na początek dwa produkty od Bielendy, czyli brązujący olejek do twarzy oraz serum rozjaśniające. Niby dwa kosmetyki o przeciwstawnym działaniu, a ja mam nadzieję, że uda mi się je razem zgrać. Mam jasną cerę, więc w przypadku serum liczę bardziej na wzmocnienie naczynek i lekkie rozjaśnienie przebarwień. Natomiast za pomocą olejku chciałabym wyrównać kolor twarzy i reszty ciała, bo jak już kiedys pisałam twarz mam bardziej różową, a resztę ciała w żółto-beżowej tonacji.


Kolejne produkty są z mojej ukochanej firmy Orientana i po kolei są  to:
1.Maska- krem do twarzy z aloesu
2.Maseczka z glinki neem i drzewo herbaciane
3.BIO SERUM do twarzy NEEM & TULSI
4.Żelowy peelingi algi filipińskie i zielona herbata
5.Żel do mycia twarzy z drobinkami ryżu ALOES I PAPAJA
Jak widać, z Orientany jest sporo zachciewajek. Kolejne będą też w poście na temat marzeń włosowych oraz kosmetyków do ciała.

O ile wcześniejsze kosmetyki są w miarę przystępnych cenach, bo raczej nie przekraczają one 50 PLN to kolejne są już z półki bardziej luksusowej, a właściwie azjatyckiej. Zakochałam się w ich kremach BB i z chęcią wypróbuję też kosmetyki pielęgnacyjne.


Lioele Pore Program, czyli zestaw mający na celu dogłębne oczyszczenie porów oraz zredukowanie wągrów. W tej walce nigdy nie ustaję, więc zawsze jestem ciekawa takich kosmetyków.

IT'S SKIN Prestige d'Escargot FINALE.  Przeczytałam sobie o tym super kremie na blogu interendo no i od tego czasu marzy mi się on dość konkretnie. Na razie muszę wykorzystać swoje zapasy różnych kremów i mazideł, bo czytając o kolejnych azjatyckich cudach aż mi się oczka świecą i najchętniej przygarnęłabym wszystko co się da.

Na mojej liście było jeszcze kilka kosmetyków, ale postanowiłam nie szaleć za bardzo, bo może w różnych zamówionych boxach trafię na jakieś cuda.

A u Wy co planujecie zakupić jesienią jeśli chodzi o pielęgnację twarzy?

niedziela, 4 października 2015

Jesienna wishlista częśc pierwsza-Makijaż

Ciągle sobie powtarzam, że produktów do makijażu mam dużo i że nic więcej nie potrzebuję. I wtedy zobaczę coś co mi się bardzo spodoba i pragnę to mieć. W ten sposób powstają moje kolejne wishlisty. Ta została zainspirowana odwiedzinami na jednym z czytanych przeze mnie blogów. To teraz co bym chciała zakupić w okresie jesiennym jeśli chodzi o makijaż:

1. Paleta Zoeva Cocoa Blend. Palet do makijażu mam bardzo dużo (prawie wszystkie Sleeki, sporo MUR). Jednak chciałabym spróbować czegoś z wyższej półki. Cocoa Blend moim zdaniem idealnie wpasowuje się w jesienny klimat i kolory też mi się bardzo podobają. Kilka innych palet tej firmy też mnie kusi jak na przykład Rodeo Belle, ale raczej zdecyduję się na Cocoa Blend.


2.Golden Rose Matte Crayon Lipstick. Czytałam o nich wiele dobrych rzeczy i stwierdziłam, że warto by było się z nimi bliżej zapoznać. Tym razem zdecyduję się na bardziej stonowane kolory chociaż przepiękna wiśnia 03 kusi mnie bardzo. Ja planuję zakupić 08, 10, 11 i może 04. W ogóle produkty Golden Rose ciągną mnie bardzo, bo za naprawdę niską cenę mamy super jakoś.


3.Bourjois Air Mat, czyli najnowszy twór Bourjois. Również znalazłam już o nim sporo dobrych opinii i nawet testowałam go w Super-Pharm. Niestety już nie mieli najjaśniejszego odcienia, a z Bourjois wolę być ostrożna i wybrać kolor trochę jaśniejszy. Pewnie też mi wpadnie do koszyka podczas szaleństwa zakupów.


4.Golden Rose Velvet Matte. Mam już kilka kolorów tych pomadek i bardzo je lubię, więc chcę wzbogacić swoją kolekcję o kolejne kolory. Patrząc na swatche najbardziej podobają mi się 10, 12, 14,26 oraz 27. Mam już w swojej kolekcji 02, 20 oraz 23, więc z chęcią wypróbuję kolejne. Kuszą mnie też szminki GR z serii Vision, ale na jesień wolę zdecydowanie matowe wykończenia, więc sobie je na razie  daruję.

Mam jeszcze kilka rzeczy na oku, jak na przykład lakiery do paznokci w ciemnych, jesiennych barwach, ale nie wszystko na raz. Na pewno jeśli już te produkty do mnie trafią, to doczekają się recenzji i oczywiście swatchy.

Nie jest tego zbyt dużo, bo jak pisałam mam bardzo bogatą kolekcję różnych produktów do makijażu, ale z chęcią ją wzbogacę jakimiś nowościami.

Kolejny post na temat wishlisty będzie dotyczył pielęgnacji i tam będzie pewnie zdecydowanie więcej produktów.


sobota, 3 października 2015

Wyniki wielkiego makijażowego rozdania

Dzisiaj post, na który pewnie czeka sporo osób, a mianowicie będą wyniki wielkiego makijażowego rozdania. Wzięło udział ponad 150 osób, co mnie bardzo cieszy! Od razu zaznaczę, że nauczona doświadczeniem swoim i innych Blogerek zaraz po ogłoszeniu wyników robię listę obserwujących i jeśli się okaże, że część osób po rozdaniu rezygnuje z obserwacji, a przy okazji kolejnego rozdania ponownie się zgłasza to niestety nie będą brane pod uwagę przy kolejnym rozdaniu.

A teraz bardzo przyjemna  rzeczy czyli wyniki.:

-Zestaw 1  Agnieszka Reszyc

-Zestaw 2 KosmetykoFanki

-Zestaw 3 Kejt

-Zestaw 4 Agness-makeup

-Zestaw 5 Hushaaabye

Wszystkim serdecznie gratuluję i mam nadzieję, że nagrody przypadną Wam do gustu!

Proszę o wysłanie adresów na nestria312@gmail.com. Czekam 7 dni, potem losuję kolejną osobę. Przesyłki wyślę jak będę miała wszystkie adresy, bo jestem leniuszkiem i nie za bardzo chce mi się kilka razy biegać na pocztę :-).