poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Jak nie przeginać z zakupami, czyli poradnik oszczędnej kosmetoholiczki

Uwielbiam kosmetyki. Nie mogę pójść na zakupy, żeby chociaż na chwilę nie wpaść do jakiejś drogerii albo perfumerii. A rzadko wychodzę z pustymi rękami, bo zawsze coś mi się spodoba.Zaczęło to już być trochę przegięte, bo sama stwierdziłam, że pewnych rzeczy mam za dużo i że się zwyczajnie będą marnować. W sumie dla czytelników bloga to całkiem nieźle, bo właśnie szykuję kolejne dość duże rozdanie. Tym razem będzie kilka zestawów do wygrania i co już mogę zdradzić w skład każdego będzie na pewno wchodził podkład. Od razu również zdradzę, że część kosmetyków będzie używana, ale najczęściej w bardzo niewielkim stopniu.

Wracając do manii kupowania, postanowiłam to trochę ogarnąć, po pierwsze żeby nie marnować kosmetyków, a po drugie, żeby niewydane pieniądze przeznaczyć na coś innego. I tak powstał genialny plan:

1.Zrobiłam sobie zaplanowany budżet ile mogę na co wydać w danym miesiącu i dodatkowo stosuję rozwiązanie kwartalne, czyli to czego nie wydałam w jednym miesiącu mogę wykorzystać do końca kwartału.
2.Jeśli mam jakieś sprawdzone kosmetyki typu Sylveco i są na nie promocje to z nich korzystam.
3. "Cena na do widzenia" w Rossmannie to również super sprawa. Ostatnio kupiłam przy tej okazji podkład Rimmel Match Perfection za 8 (!) PLN. Tak samo staram się kupować jakieś perfumy itd.
4. Ograniczam korzystanie z drogerii internetowych i jeśli już coś kupuję to co naprawdę chcę mieć, czyli najczęściej palety Sleeka :-).
5.Staram się wybierać tańsze wersje kosmetyków, zwłaszcza kolorowych. Wychodzę z założenia, że lakier do paznokci Diora czy Chanel raczej nie będzie lepszy od tego z Essence czy Wibo. Wolę zainwestować więcej w dobry krem czy podkład niż właśnie lakier do paznokci.
6. Dobrym wyjściem jest też posiadanie kart klienta, bo często można załapać się na atrakcyjne zniżki
7. A przede wszystkim zastanawiam się czy ten kolejny lakier, podkład czy pomadka są mi naprawdę niezbędne. Są rzeczy, które kupuję pod wpływem impulsu, ale teraz coraz częściej siadam i zastanawiam się czy naprawdę chcę to mieć skoro i tak pewnie nie wypróbuję od razu tylko na jakiś czas wrzucę do szuflady. Co więcej, wiele z tych rzeczy i tak bym pewnie nie użyła, bo po prostu nie miałabym na to okazji.
8. Na sam koniec-po prostu informuję rodzinkę co bym chciała dostać na najbliższą okazję.

Ten plany ograniczył moje zakupy dość mocno i w tym momencie nie mam poczucia, że wydaję na kosmetyki za dużo. W tym miesiącu nie wydałam nawet za dużo na boxy chociaż tyle kuszących propozycji dookoła.

6 komentarzy:

  1. Bardzo mądrze. Po co kupować tyle, że nie będzie się w stanie zużyć. Ostatnio też zwracam na to uwagę. Lepiej zużyć i kupić nowe, niż żeby przeszła data i wylądowało w śmietniku. Co do rozdania, że używane, chyba większości nie przeszkadza . Może się komuś przydać:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre porady. Przyda się, choć trochę po nie w czasie bo niedawno byłam na większych zakupach :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Pkt. 7:
    Ja: Kochanie, popatrz jaki piękny lakier do paznokci.. I ta promocja. Nie mam jeszcze takiego kolorku, prawda?
    Mój facet: Jak to nie? Ze 3 podobne leżą i nie używasz.
    Ja: Wcale, że nie mam. Bierzemy.

    :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Sposoby dobre, ja czasami mało kupuję, np. w lipcu. Jednak są też miesiące gdzie średnio udaje mi się oszczędzić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zasady wszystkim dobrze znane, ale czasem.... no czasem zasady są po to żeby je łamać :D
    Przestałam obsesyjnie kupować lakiery do paznokci, ale nad rządzą produktów do ust nadal nie mogę zapanować :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, ale raczej mało kobiet/nastolatek potrafi się ograniczyć do kupienia tych potrzebnych rzeczy :]
    Punkt 7 to u mnie w ogóle nie wchodzi w grę, mogłabym wydawać na te wszystkie rzeczy pieniądze, żeby mieć - użyć, przetestować - taka to ja jestem :/

    http://bywikkis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń