środa, 1 lipca 2015

Lekki podkład na lato, czyli Max Factor Whipped Cream

Przypominam o wielkim lipcowym rozdaniu.

Uwielbiam testować nowe podkłady. Praktycznie na każdych zakupach w drogerii coś ciekawego wypatrzę. Tak było i tym razem, bo akurat Whipped Cream Max Factor kosztował 24,99, czyli połowę swojej regularnej ceny. Czytałam o nim całkiem dobre opinie i stwierdziłam, że może warto by go wypróbować. Trochę w ciemno wybrałam najjaśniejszy kolor, czyli 45 Warm Almond. Po otworzeniu słoiczka wydał mi się dość ciemny i lekko pomarańczowy, ale wydaje mi się, że jest to dość powszechna cecha podkładów kremowych lub w musie. Już nie raz przekonałam się, że akurat przy podkładach o takiej konsystencji warto się skusić na lekko ciemniejszy odcień, bo na skórze i tak wygląda dość jasno.



Whipped Cream jest w postaci dość gęstego kremu-musu. Zamknięty w małym, szklanym słoiczku, który nie zajmuje dużo miejsca i idealnie nadaje się do kosmetyczki. Kolor, który wybrałam jest dość jasny, ale nie wiem jak sprawdził by się u totalnych bladziochów. U mnie po prostu idealnie stapia się ze skórą,  więc praktycznie w ogóle go nie widać.

Sama aplikacja jest bardzo prosta. Możemy nakładać zarówno palcami (średnie krycie), BB (średnie krycie) oraz pędzlem (średnie/mocniejsze krycie). Ja preferuję palce albo BB. Pędzel jakoś gorzej mi współpracuje z tym podkładem.

Efekt jest całkiem niezły, bo produkt ładnie stapia się ze skórą. Na zdjęciach poniżej położyłam go również pod oczy i nie powłaził aż tak bardzo w zmarszczki. Moim zdaniem ten podkład to bardziej rodzaj kremu. Skóra jest po nim nieźle nawilżona, wygładzona i ma wyrównany koloryt. U osób, które mają spore problemy z cerą na pewno się nie sprawdzi, bo ma po prostu za słabe krycie. U mnie na przykład średnio kryje rozszerzone naczynka. W sumie jak robiłam zdjęcia do tej recenzji to przeżyłam mały szok, bo moja cera nawet bez makijażu wygląda naprawdę nieźle, ale to już zasługa innego kosmetyku, o którym niebawem.

Kosmetyk nie zapycha, nie powoduje podrażnień, ale ma jedną zasadniczą wadę-szybko schodzi ze skóry, dlatego mimo że odpowiada mi jego lekki efekt to raczej już go nie kupię.

Poniżej dwa zdjęcia- jedno przed, drugie po nałożeniu Whipped Cream (bez przypudrowania).



8 komentarzy:

  1. Ja lubiłam taki mus Maybelline kiedyś, ale to było dawno, dawno. W sumie to chętnie bym ten wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby taka super marka, a kosmetyk tak szybko schodzi ze skóry :( Chociaż mnie i tak nie przekonuje taka forma, jakoś wszystkie podkłady, które kupuję, muszą mieć pompkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie używam tego typu produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nie miałam podkładu w postaci musu :-) ale muszę w końcu wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię musy :) Nawet bardzo. Tylko nie latem- latem makijaż nie istnieje na mojej twarzy, i tak wszystko spływa. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawy ... jeszcze nigdy podkładu w musie nie miałam ...

    OdpowiedzUsuń