sobota, 16 maja 2015

Pierwsze spotkanie z Born Pretty Store oraz rozdanie

Przypominam o mazidełkowym rozdaniu.

Dzisiaj będzie o mojej kolejnej współpracy, a mianowicie o dość popularnym w blogosferze Born Pretty Store. To kolejny internetowy sklep gdzie możemy kupić różnorodne kosmetyki, akcesoria kosmetyczne do włosów oraz paznokci. Napisałam do nich jakiś czas temu czy są zainteresowani współpracą, dość szybką dostałam odpowiedź, że tak i że mogę sobie wybrać kilka rzeczy z ich sklepu do testów. Czekałam na przesyłkę około 3,5 tygodnia. Wybrałam trzy kosmetyki, o których będą najbliższe posty.

Na pierwszy ogień idzie fioletowy tusz do rzęs, który możecie kupić tutaj KLIK. Tusz swoim opakowaniem przypomina mi niektóre tusze firmy L'oreal.



Szczoteczka jest dość klasyczna. Co mnie uderzyło na początek to dość kiepski zapach tuszu, który na szczęście szybko się ulatnia. Kolor mnie trochę rozczarował, bo oczekiwałam zdecydowanie mocniejszego fioletu.


Na zdjęciu kolor wygląda wręcz na niebieski i rzeczywiście trochę w błękit wpada.

Co do samego tuszu to trzeba aplikować 5-6 warstw, żeby uzyskać jakikolwiek efekt kolorystyczny. Na plus zdecydowanie jest to, że mimo wielokrotnych aplikacji, tusz nie skleja rzęs i ich nie obciąża. Wydaje mi się, że ten tusz super wyglądałby u osób, które z natury mają bardzo jasne rzęsy. Moje są raczej ciemne i może przez to nie ma jakiegoś efektu wow.

A tak prezentuje się oko umalowane tym tuszem:


Celowo nie rozczesywałam rzęs, żeby pokazać, że aż tak bardzo ich nie skleja, a mam nałożonych z 6 warstw. Ogólnie wygląda lepiej niż spodziewałam się na początku i uważam, że do wiosenno-letniego makijażu będzie wręcz idealny ze względu na swoją lekkość. Łatwo też go zmyć i nie podrażnia oczu. Ładnie też podkręca rzęsy, bo moje są z natury proste.

Z prawej strony znajdziecie kod rabatowy GRZH10 na zakupy w BPS. Zachęcam do korzystania, bo jak osiągniemy odpowiednia ilość zakupów to pojawi się kolejne rozdanie.

9 komentarzy:

  1. 6 warstw? sporo... ale fajny efekt :)
    a tak po za tym bardzo ładny kolor oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja z produktów BPS jestem zawsze zadowolona, chociaż kupowałam tylko rzeczy do pazurków i biżuterię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie kolorowe tusze, choć przeważnie aplikuję je na dolne rzęsy, na górne zwykły czarny. Fajny efekt to daje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wolę tradycyjne czarne tusze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście myślałam, że to Loreal. Opakowanie podobne. Niebieskich tuszy nie używam od lat. Kiedyś malowałam się maskarą Maybelline, ale była bardziej dyskretna w kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja stawiam tylko na czarne tusze :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam się boję kolorów na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O dawno już nie miałam kolorowego tuszu :-)

    OdpowiedzUsuń