środa, 29 kwietnia 2015

Moje kosmetyczne odkrycie czyli podkład Revlon Photoready

Dzisiaj recenzja podkładu, który dla mnie obecnie jest niemalże Świętym Graalem wśród podkładów.

Trochę w cieniu słynnego Colorstaya, podkład Photoready jest od niego znacznie mniej popularny, moim zdaniem całkowicie niesłusznie.

Podkład wygląda tak:


Warto zerknąć na opakowanie, bo jest też wersja tego podkładu w piance, ale jej nie testowałam więc ciężko mi o niej cokolwiek powiedzieć.

Podkład kupiłam, ponieważ wcześniej używałam bazy z tej serii i byłam z niej bardzo zadowolona. Po obejrzeniu go pod światło trochę się jednak zaczęłam zastanawiać, bo widziałam w nim sporo mikroskopijnych drobinek. Warto podkreślic, że chyba jako jedyny podkład firmy Revlon Photoready posiada pompkę dozującą.

Testy podkładowe najczęściej robię w weekendy i taki właśnie sprawdzian przeprowadziłam z tym podkładem. Nie używając żadnej bazy poza tradycyjnym kremem i olejkiem zaczęłam nakładać ten podkład za pomocą gąbeczki z Real Techniques. Mam trochę rzeczy do ukrycia, typu niewielkie blizny, naczynka i oczywiście porozszerzane pory. Pierwsza warstwa podkładu ładnie wyrównała mi koloryt skóry, ale jakiś niedoskonałości pokryła dość średnio. Postanowiłam zaryzykować i położyłam drugą warstwę. I to było to! Przez pierwsze 10 minut buzia się dość mocno świeciła. Ja zawsze odczekuję trochę żeby podkład dobrze wysechł na skórze. Photoready zastyga pięknie wygładzając twarzy. Buzia jest rozświetlona, niedoskonałości ukryte. Ja mam dośc mocno świecącą się skórę, więc bardzo lekko przypudrowałam go pudrem korygującym z Catrice. Efekt jest genialny! Nawet mój Mąż, który nie lubi jak się maluję przyznał, że skóra wygląda super, podobnie zresztą kilka koleżanek w pracy.

Podkład jest trwały, u mnie wytrzymuje spokojnie cały dzień z niewielkim pudrowaniem gdzieś po 5 godzinach. Nie pudrzy się, nie wchodzi w pory skóry, nie podkreśla suchych skórek. Co do odcienia to ja mam obecnie odcień 003 Shell, który mógłby być odrobinę jaśniejszy, ale jest to zauważalne tylko z odległości gdzieś 10 cm więc nie będę się czepiać.

Zdecydowanie mam ochotę na wypróbowanie reszty produktów z gamy Photoready, bo ten podkład mnie całkowicie zachwycił i mam nadzieję, że tak pozostanie do końca butelki. Oczywiście będę testować dalej, ale jeśli przez całą butelkę będę miała taki efekt jak teraz to na pewno zagości u mnie na dłużej.

11 komentarzy:

  1. Nie wiem czy nie widzialam go dziśna promocji na stronei cocolita :D i się zastanawiałam jak by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podkłady Revlon są dobre :) tego jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dla mnie odkryciem jest CC Cream z Gosha - cudowne jak dla mnie krycie, nawilżenie i jasny kolor radzący sobie z przykryciem moich czerwonych policzków ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie używałam go :3

    http://sapphireblog1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wrażenie że w ciągu ostatnich kilku dni zrobiło się jakoś wyjątkowo głośno o tym podkładzie, nie wiem czy to z powodu promocji w Rossmannie czy jak ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. z chęcią wypróbuje ;)

    http://thejustysiablog.blogspot.com/2015/04/giveaway.html

    OdpowiedzUsuń
  7. revlon jeszcze u mnie nie gościł, ale to tylko kwestia czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze wiedzieć, że ten podkład tak dobrze się spisuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. tak czułam że ten podkład jest dobry. ale dyskwalifikuje go to że ma drobinki :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja go bardzo lubię :) Nawet jest u mnie recenzja na blogu :)

    OdpowiedzUsuń