poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Jestem Shrekiem, czyli olej jeżynowy od MAzideł

Przypominam o trwającym rozdaniu. Niewiele czasu już zostało, więc zachęcam do zgłaszania się.

Dzisiaj kolejny naturalny produkt, który trafił do mnie dzięki współpracy ze sklepem MAZIDŁA. Dzięki uprzejmości MAZIDEŁ kolejne produkty do testów mogłam wybrać sama. Tym razem padło na między innymi olej jeżynowy.

Dlaczego wybrałam akurat taki olej? Od dłuższego czasu czytałam o różnych olejach owocowych i ich fantastycznym wpływie na skórę oraz tym, że nadają się nawet pod makijaż. Co jest charakterystyczne dla oleju jeżynowego? Przede wszystkim sprawia, że łój staje się rzadszy, a co za tym idzie nie czopuje porów skóry i tworzy się mniej zaskórników. Dla mnie to jeden z najważniejszych aspektów, bo z zaskórnikami mam dość duży problem. Zawartość witaminy E poprawia elastyczność skóry i jej zdolność do absorbowania składników odżywczych. Luteina poprawia koloryt i odporność na promienie słoneczne. Olej poza tymi wszystkimi zaletami charakteryzuje się dużą aktywnością łagodzącą oraz przeciwzapalną. Można go stosować u osób z chorobami skóry jak łuszczyca czy AZS. Ma też nie pozostawiać nadmiernej tłustości po aplikacji, co jest korzystne dla osób z tłustą cerą.

Kiedy już co nieco wiadomo o dobrociach tego oleju to pora na moje wrażenia. Na początek zdjęcie oleju w fajnej buteleczce z odpowiednim dozownikiem, który gwarantuje nam, że nie zachlapiemy olejem wszystkiego i się nam on po prostu nie zmarnuje.


Olejek ma ładny zielony kolor i aromat, który mnie osobiście kojarzy się z liśćmi owocowymi. Ten zielony kolor trochę mnie zdziwił w kontekście aplikowania olejku na dzień, ale bycie Shrekiem jest chwilowe. Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam już na samym początku są właściwości przeciwzapalne te produktu. Akurat tak się złożyło, że kiedy otrzymałam olejek na mojej twarzy akurat postanowiły pojawić się tworzące się pryszcze, mające postać zaczerwienionych guli. Postanowiłam zaryzykować i zamiast smarować je środkiem punktowym na pryszcze, to całą twarz posmarowałam właśnie tym olejkiem. Rano po gulach nie było żadnego śladu.

Jeśli chodzi o aplikowanie olejku na dzień to przynajmniej u mnie nie wchłania się on do matu, więc umalowanie buzi jest raczej niezbędne. U mnie po aplikacji skóra jest niesamowicie miękka i elastyczna, ale ma dość intensywny blask. Sam olejek więc raczej odpada, ale jak już nałoży się na niego makijaż, a nawet wystarczy sam puder, to matu już nic nie ruszy. Skóra cały dzień jest pięknie zmatowiona, z co najwyżej lekko satynowym błyskiem, który ja osobiście bardzo lubię. Testowałam to w klimatyzowanym pomieszczeniu, w którym zawsze moja skóra niemiłosiernie się świeciła już po godzinie.

Właściwości antyzaskórnikowe to kolejna rewelacja tego olejku. Po tygodniu stosowania, na zmianę z innym olejkiem z MAZIDEŁ, którego recenzja już wkrótce, moja skóra ma dużo mniej zaskórników, zarówno otwartych jak i zamkniętych. Nie oczekuję cudów, że olejek zmieni mi skórę, ale mam nadzieję, że przy systematycznym stosowaniu pozbędę się jeszcze większej ilości zaskórników.

Z nawilżeniem też jest całkiem nieźle, chociaż ja na noc dorzucam jeszcze lekki krem, bo moja skóra po prostu tego potrzebuje.

Bardzo polecam ten olejek i już planuję testowanie kolejnych owocowych dobroci.


9 komentarzy:

  1. bardzo fajny olejek, muszę go wypóbować

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech :) olejki owocowe to coś czego chciałam spróbować - nigdy takowego nie miałam - chciałabym truskawkowy i malinowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja w ogóle mam bzika na punkcie olejków - teraz zamówiłam tamanu, jutro powinien już być w moich rączkach :D

    Zapraszam do komentowania i obserwowania - zawsze się odwdzięczam!
    http://eye-shadoow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele ciekawy właściwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. brzmi fajnie, na pewno kiedyś go przetestuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam, ale bardzo chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takiego jeszcze nie miałam, ale po doświadczeniach z olejkuem z pestek truskawek oraz malin... wierzę, że działa!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy produkt. Pierwszy raz słyszę o oleju jeżynowym. Też mam problem z zaskórnikami i krostkami, więc może warto wypróbowac. :)

    Pozdrawiam!
    detailsrevolution.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. brzmi ciekawie, może się nawet skuszę :) ja mam właśnie mały problem z zapychaniem sie porów na brodzie i wyskakiwaniem takich małych podskórniaczków...może taki olej dałby radę ;) Zresztą...gdybym mogła przygarnęłabym wszystkie oleje świata :D

    OdpowiedzUsuń