niedziela, 29 marca 2015

Metoda Lancera jako sposób na piękną cerę


Słyszałyście o doktorze Haroldzie Lancerze, zwanym też "doktorem Hollywood"? Ja nie dopóki nie wpadłam na opis jego metody na jednym z blogów. Nie będę ukrywała, że zainteresował mnie nowy sposób na ładną skórę, więc zdecydowałam się nabyć jego książkę "Skóra pełna blasku".

Co jest takie innowacyjnego w metodzie Lancera? Przede wszystkim codzienne złuszczanie skóry, czyli robienie peelingów- mechanicznych lub enzymatycznych.

Schemat metody Lancera wygląda tak:

Rano:
1.Oczyszczanie
2.Odżywanie
3.Ochrona

Wieczorem"
1.Złuszczanie 
2.Oczyszczanie
3.Odżywianie

Nie wiem czy dziewczyny, których blogi czytałam nie doczytały ten informacji czy im się po prostu pomyliło, ale kilkakrotnie spotkałam się z zaleceniem, że doktorem zaleca złuszczanie dwa razy dziennie i ja też radośnie przed zakupem książki peelingowałam swoją skórę rano i wieczorem. Na szczęście po kilku dniach dotarła do mnie książka i nie narobiłam za dużo szkód mojej skórze.

Wiele osób może być zdziwionych zaleceniami dotyczącymi codziennych peelingów, bo wszędzie są zalecenia żeby peelingu używać maksymalnie 1-2 razy tygodniowo, a przy wrażliwej skórze jeszcze rzadziej. Na pewno ta metoda nie sprawdzi się u wszystkich, bo niektóre skóry po prostu peelingów nie lubią.

Jak wygląda u mnie stosowanie tej metody? Rano myję twarz albo mydłem z błotem z Morza Martwego albo szamponem mojego synka (Lancer zaleca unikanie mydła, ale u mnie się ona akurat sprawdza), następnie nakładam serum nawilżające oraz krem. Cały czas zapominam o bardzo istotnej sprawie jaką jest ochrona przed słońcem, ale obiecałam sobie, że w ty roku o to zadbam i poszukam odpowiedniego kremu o filtrze co najmniej 30 SPF (podkłady, których używam mają z reguły filtry na poziomie 10-20 SPF). Pamiętajcie, że przy stosowaniu kosmetyków nie sumujemy filtrów. Mamy na twarzy taki filtr, jaki ma kosmetyk z najwyższym oznaczeniem.

Wieczór to już ukłon w stronę metody Lancera, czyli najpierw OCM lub mydło, później peeling, a potem kolejne odżywcze kosmetyki z witaminą C, kwasami itd.

Metoda ta daje u mnie bardzo dobre rezultaty- skóra jest gładka, nie wyskakują niespodzianki, koloryt jest bardziej wyrównany. Jeśli chodzi o peelingi to stosuję te bazujące na korundzie jako środku złuszczającym. Lancer zaleca unikanie zastosowania peelingów, gdzie "zdzierakiem" są łupiny orzechów, pestki moreli itd. Twierdzi, że są to zbyt ostre drobiny i mogą nam tylko pokaleczyć skórę. U mnie się to sprawdza. Korund, choć znacznie drobniejszy, bardzo dobrze oczyszcza moją skórę.

Ja sobie trochę modyfikuję tą metodę, bo już wcześniej testowałam pewne rozwiązania i wiem co może być dobre dla mojej skóry, a co nie. Zainteresowanym polecam lekturę książki "Skóra pełna blasku". Jest tam napisane znacznie więcej na temat troski o skórę, w tym opis dbania o cery bardziej problematyczne, o ciała, jak również i dieta na młodą skórę.

Na koniec tradycyjnie przypomnę o rozdaniu (ROZDANIE). Zapraszam do brania udziału, bo nagrody naprawdę fajne.


10 komentarzy:

  1. Muszę zaopatrzyć się w tą książkę. Wiele się dowiedziałam dzięki Tobie ;) Świetny blog, z radością dołączam się do grona obserwatorów i zapraszam do siebie;
    http://ksiezycova.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej metodzie, lecz dla mojej skóry codziennie złuszczanie było by chyba katastrofą. Mam bardzo wrażliwą skórę twarzy. Raz w tygodniu mi w zupełności wystarczy. Pozdrowienia.

    I w wolnej chwili zapraszam do siebie:
    http://mitt-nye-liv.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o niej, ale bałabym się co wieczór złuszczać cerę...

    OdpowiedzUsuń
  4. nie słyszałam o tym, ale moja skóra chyba lubi peelingi, więc może spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie słyszałam o tej metodzie, ale zmotywowałaś mnie do poszukania odpowiedniego kremu na dzień z SPF. w szczególności, że lato tuż tuż. :)
    www.newhopenewlife-1996.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam, ale czas najwyższy zacząć stosować wysokie filtry, co prawda to prawda. latami nie patrzyłam na jakieś tam filtry...
    Co do codziennych pilingów nie wydaje mi się to dobrym pomysłem, bo skóra nie ma czasu na regenerację warstwy rogowej i na dłuższą metę jakoś tego nie widzę...
    Ale niech każdy robi co uważa za słuszne! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam już o tej metodzie jakiś czas temu. Kiedyś każdego wieczoru używałam peelingujących żeli do mycia twarzy - skóra była czysta, gładka i piękna. Jednak na studiach wybito mi z głowy codziennie złuszczanie więc robiłam peelingi co 4-5 dni i skóra już nie była tak promienna. Obecnie znów wróciłam do codziennego wieczornego delikatnego złuszczania i ... moja skóra zaczyna znów pięknie wyglądać ;) Tak więc metoda nie jest dla każdego, ale warto spróbować bo być może akurat okaże się strzałem w 10 ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O proszę to może trzeba spróbować częściej używać peelingu :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę się obawiam tego codziennego złuszczania... ale moja skóra lubi peelingi, więc moze zaryzykuję? Muszę jeszcze więcej poczytać o tej metodzie.

    OdpowiedzUsuń