wtorek, 20 stycznia 2015

Zimowa pielęgnacja według ShinyBox-recenzja styczniowego pudełka

Po rewelacyjnym pudełku grudniowym ShinyBox postawiło sobie poprzeczkę dość wysoko. Czy styczniowe pudełko spełnia oczekiwania? Od wielu dni na fanpage'u ShinyBox na Facebooku pojawiały się podpowiedzi odnośnie marek, które znajdą się w pudełku i zasadniczo dziewczyny odgadły wszystkie bezbłędnie. Dwa z kosmetyków są z jednej, bardzo lubianej notabene, firmy.

Produkty z pudełeczka styczniowego prezentują się tak:


Jak widać, firma reprezentowana podwójnie to Sylveco. Firma ta znana jest z kosmetyków naturalnych i często na blogach i vlogach pojawiają się recenzje produktów tej marki, zwłaszcza wśród osób, które stawiają na naturalną pielęgnację.

W mojej wersji pudełka znalazł się oczyszczający peeling do twarzy oraz balsam myjący do włosów z betuliną.

Zacznę od peelingu. Prezentuje się on tak:

Peeling jest przeznaczony dla skóry ze skłonnością do przetłuszczania się, z rozszerzonymi porami, czyli dla mnie ideał. Drobinki ścierające to korund, więc kolejny plus, że nie jakiś sztuczne kuleczki. Kolejny ogromny plus to brak SLS oraz SLES w składzie, czyli substancji, które mogą mocno podrażniać i zapychać cerę. No i kolejny plus, że jest to produkt pełnowymiarowy. Ja jestem bardzo zadowolona, zwłaszcza, że ostatnio używałam saszetek z peelingami, a wolę produkty pełnowymiarowe.

Kolejny kosmetyk z Sylveco to balsam myjący do włosów z betuliną. Moja siostra go sobie bardzo chwali i rzeczywiście stan jej włosów poprawił się znacząco. Balsam ma nawilżać, pielęgnować skórę głowy oraz zapewniać efekt miękkich włosów, czyli wszystko czego ja obecnie oczekuję od szamponu. Ten produkt również nie zawiera SLS oraz SLES i chwała mu za to, bo moja skóra głowy reaguje na te substancje wręcz tragicznie.

Następny produkt pielęgnacyjny to serum firmy BeautyFace. Prezentuje się ono tak:

Ja dostałam wersję wybielającą, ale z tego co wiem, był dostępne również inne rodzaje. Serum ma za zadanie rozjaśnić cerę, zmniejszyć przebarwienia, zmęczenie oraz szary odcień skóry. Lubię tego typu kosmetyki, więc z chęcią wypróbuję to serum.

Następny produkt to balsam do ust firmy Vedara.

Produkt na zimę jak znalazł. Jeszcze nie korzystałam z kosmetyków tej firmy, ale wiele osób je chwali. Podstawowym składnikiem tego balsamu jest olej kokosowy znany ze swoim dobroczynnych właściwości. Bardzo się cieszę z tego produktu, bo niestety dość często zapominam o nawilżaniu skóry ust, a może z takim balsamem będę o tym pamiętać. Dostajemy 7 ml balsamu, a pełnowymiarowe opakowanie jest dwa razy większe

Ostatni produkt ze styczniowego pudełka to perełki rozświetlające firmy Glazel.

Otrzymujemy 11 gramów produktu (pełnowymiarowy ma 17 gramów). Perełki są w bardzo ładnych, delikatnych kolorach, więc powinny dobrze komponować się ze skórą. Jedyną wadą jest małe opakowanie, ale można sobie przesypać do większego, żeby łatwiej było nakładać produkt na pędzel.

Reasumując to kolejne bardzo udane pudełko w wykonaniu ShinyBox. Cenowo plasuje się znacznie niżej niż grudniowy box, ale jakościowo nadal jest super. Jak dla mnie spełnia swoją podstawową funkcję- kosmetyki dobrej jakości. Ja nie oczekuję kosmetyków za miliony, ale taki które po pierwsze-rzadko są dostępne stacjonarnie, więc lepiej robić większe zamówienie, żeby to się opłacało, a po drugie jeśli już są to kosmetyki powszechnie dostępne w drogeriach to niech to będą naprawdę nowości, jak to miało miejsce w przypadku wazeliny i balsamu Vaseline w grudniowym pudełko.

Po raz kolejny brawo ShinyBox!

5 komentarzy:

  1. Produkty Sylveco by mnie ucieszyły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym pudełku są aż dwa pełnowymiarowe plus ja dostałam jeszcze próbkę drugiego szamponu oraz taką małą książeczkę z opisem wszystkich produktów Sylveco.

      Usuń
  2. Całkiem interesujące pudełeczko :)

    OdpowiedzUsuń