poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zakupowa etykieta, czyli czego nie robimy podczas kupowania kosmetyków

Wydawać by się mogło, że większość osób robiących zakupy ma świadomość tego, że kosmetyki to produkty, które wymagają odpowiedniego przechowywania i higieny. Jednak niestety tylko się wydaje i kompletnie nie przekłada się na rzeczywistość. Piszę to, gdyż ostatnio spotkały mnie dwie dość kiepskie sytuacje. Po pierwsze nowy tusz był gęsty i miał grudy zaraz po otwarciu, a druga to jedna z klientek w Rossmanie, która bardzo radośnie odkręcała wszystkie maskary po kolei, a na zwróconą uwagę zareagowała, że ona przecież musi zobaczyć jak czarny jest tusz i jaki kształt ma szczoteczka mimo, że przy każdym tuszu było zdjęcie rzeczonej szczoteczki.

Czego nie robimy w drogerii/perfumerii czy innym podobnym przybytku:

1. Nie otwieramy kosmetyków, które nie mają oznaczenia "tester"! Tyczy się to wszelkich kosmetyków, od najbardziej wrażliwych typu tusz do rzęs czy podkład, po te mniej wrażliwe typu puder czy cienie prasowane. To samo tyczy wcześniejszego wąchania żeli pod prysznic czy szamponów. Ja nie jesteśmy pewne czy dany zapach nam się spodoba to weźmy taki, który jest sprawdzony. Żele czy szampony też mają taki znaczek na opakowaniu przez ile są zdatne do użycia po otwarciu.

2. Nie testujmy pomadki czy błyszczyka bezpośrednio na ustach. Generalnie robimy to na własne ryzyko. Przejechanie testerem po grzbiecie dłoni pokaże nam kolor, a jak chcemy sprawdzić jak mocno pomadka kryje to można przetestować na wewnętrznej części nadgarstka.

3. Nie róbmy koszmarnego bałaganu na półkach kosmetycznych odkładając tusz czy cienie w inne miejsce niż były wcześniej, a później narzekajmy jaki to bajzel panuje w danej drogerii. Ja wiem, że obsługa powinna to co jakiś czas kontrolować, ale nie musimy im dodatkowo utrudniać życia.

4. Nie rzucajmy się też jak szalone na wszystkie promocje typu -40% czy 50%. To co zobaczyłam podczas jednej takiej promocji w Rossmanie, po prostu mnie przeraziło. Tłum kobiet patrzących na siebie z mordem w oczach, bo jeszcze ta baba kupi wybraną przeze mnie kredkę do oczu. Masakra!

5. I na koniec jeszcze jedna rzecz, która mnie jako mamę dość często poruszającą się z wózkiem wyjątkowo wkurza. Jak robimy zakupy w drogerii to podczas wyboru tuszu czy kremu nie gadajmy o dupie Maryni przez telefon bądź nie stawajmy na środku alejki tocząc błędnym wzrokiem dookoła. Jak idziemy na te zakupy to się trochę skupmy, żeby nie utrudniać życia sobie i innym.

Jakieś sugestie, co by tu jeszcze można było dorzucić?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz