wtorek, 27 stycznia 2015

Jak sobie poradzić z odpryśniętym lakierem-kilka wskazówek jak nie robić całego manikiuru od początku

Bardzo lubię mieć umalowane paznokcie, ale samego procesu malowania nie lubię. Ponadto preferuję ciemne lakiery, na których momentalnie widać jak tylko jest gdzieś odrobinę odpryśnięty lakier. Z tego powodu postanowiłam pokombinować jak uratować zepsuty manikiur.
Co się przydaje w takich sytuacjach:
-zmywacz typu słoiczek z gąbką nasączoną zmywaczem
-2 lakiery pękające (jasny i ciemny) bądź jakieś lakiery z brokatem 
-kolorowego paseczki jak do frencza
-osuszacz do lakieru

Wersja pierwsza-mamy duży odprysk na jednym paznokciu. W takiej sytuacji najlepiej będzie paznokieć zmyć w zmywaczu z gąbką, odtłuścić, pomalować tym samym lakierem co reszta paznokci, potraktować osuszaczem do lakieru i gotowe.

Wersja druga- mamy drobne odpryski na kilku paznokciach, bardziej w okolicy środka płytki niż brzegu. W takiej sytuacji najlepiej sprawdzi się lakier pękający, który ładnie ukryje nam odpryski. Jeśli mamy ciemny manikiur to bierzemy jasny pękający lakier, jeśli jasne paznokcie to ciemny. Ważne, że kontrastowało, bo dwa kolory ciemne lub jasne nie wyglądają ładnie (sprawdziłam). Pękającym topem malujemy wszystkie paznokcie, czekamy aż wyschnie i gotowe.

Wersja trzecia- nie mamy odprysków, ale lakier pościerał nam się na czubkach paznokci. Wtedy możemy albo innym kontrastującym lakierem zrobić frencz albo nakleić gotowe paski, które można dostać w prawie każdej drogerii.

Oczywiście są to rozwiązania doraźne, raczej nie polecałabym ratować tak manikiuru w nieskończoność.

2 komentarze: