wtorek, 6 stycznia 2015

Bez glutenu w służbie urody

Gluten. Słyszymy o nim praktycznie codziennie, a jeśli któraś z Was niedawno została mamą to temat glutenu i wprowadzania go do diety mógł spędzać jej sen z powiek. Pomijam fakt, że nie jedzenie glutenu jest ostatnio modne, tak jak wcześniej był boom na wege, kuchnie świata itp. Sklepy są pełne bezglutenowego pieczywa, przekąsek i innych tego typu smakołyków.

Co to jest ten gluten? Zgodnie z definicją z Wikipedii to mieszanina białek roślinnych, gluteniny i gliadyny, występująca w ziarnach niektórych zbóż, np. pszenicyżyta i jęczmienia. Bezglutenowe zboża to na przykład ryż, gryka czy kukurydza. Glutenu nie mają też ziemniaki. Bardzo dobrą książkę na temat glutenu i jego potencjalnej szkodliwości napisał amerykański kardiolog William Davis. Na polskim rynku są obecnie dostępne dwie jego książki "Dieta bez pszenicy" oraz "Kuchnia bez pszenicy".

Nie chcę się w tym poście skupiać na zdrowotnych skutkach spożywania glutenu, bo nie jestem ani lekarzem ani dietetykiem. Mogę tylko opisać moje własne doświadczenia kiedy odstawiłam zboża i kiedy niestety w grudniu do nich wróciłam.

Pierwszą ogromną zmianą po odstawieniu glutenu było całkowite pozbycie się bólu kolan, który towarzyszył mi już od dłuższego czasu, szczególnie podczas przykucania lub wchodzenia po schodach. Krótko przed zajściem w ciążę ból był tak duży, że musiałam mieć robione zastrzyki, tzw. blokady, w prawe kolano. Na ten czas pomogło, ale oczywiście więcej kilogramów podczas ciąży zrobiło swoje i ból powrócił. W ciągu miesiąca od odstawienia produktów zbożowych ból zniknął! Nie to, że się zmniejszył czy nie pojawiała się tak często. Po prostu zniknął. W grudniu, jako że to czas Świąt, pierogów, ciast itd. odpuściłam sobie nasze bezglutenowe menu i ból powrócił ze zdwojoną siłą. Dlatego tym razem rezygnuję z glutenu na dobre.

Kolejna sprawa to pozbycie się napadów głodu pojawiających się na około 1-1,5 godziny po zjedzeniu posiłku zawierającego makaron, kaszę czy ryż. Mimo, że jem takie węglowodany jak ryż czy kasza gryczana, to problem już nie powrócił. Zniknął też, jeszcze nie całkowicie, zbyt wystający brzuch.

A jak gluten ma się w moim przypadku do wyglądu zewnętrznego? Ponowne wprowadzenie glutenu do diety spowodowało u mnie straszną masakrę skóry głowy, którą muszę leczyć dermatologicznie, bo żadne inne sposoby nie pomagają. Zawsze miałam problem ze skórą głowy, ale na czas odstawienia zbóż problem zniknął, by po 2-3 tygodniach folgowania sobie powrócić w postaci bolesnych czerwonych, łuszczących się zmian, które trzeba leczyć środkami z apteki.

To samo dzieje się z cerą. Kiedy nie jadłam zbóż to nie pojawiały mi się żadne niespodzianki, pory były ładnie zwężone, a twarz nie błyszczała się tak szybko. Kilka pierogów zaoowocowało wysypem pryszczy na twarzy i plecach.

Proponuję osobom, które mają podobne problemy spróbować na miesiąc zrezygnować z produktów glutenowych. Być może to będzie pomocne. Ja już do takich produktów nie wrócę, tym bardziej, że wiem jak można je zastąpić produktami z bezglutenowych mąk i orzechów.

6 komentarzy:

  1. Zauważyłam u siebie podobne "objawy" po świętach (może z wyłączeniem problemów ze skórą głowy i pryszczami na twarzy), i tak sobie myślę, że to nie ten "potwór gluten" tylko chyba matki w okresie zimowym tak mają. Jako że jem gluten bóle kolan przypisałam trochę mniejszej aktywności w temacie spacerów z dzieckiem na rzecz zasiadania przy komputerze. Po porodzie tak jak u Ciebie bóle kolan odeszły w zapomnienie, trudno się temu dziwić, kilkanaście kilogramów mniej oraz codzienne długie spacery z wózkiem okazały się skuteczniejsze niż farmakologia. Co do pryszczy na plecach, obwiniałam porę roku a nie gluten, wydawało mi się, że aura która sprzyja noszeniu kilku warstw ubrań, co za tym idzie nie daje takiego dostępu powietrza jak np. wiosną czy latem, kiedy noszę się zdecydowanie lżej.
    Mam bardzo mieszane uczucia jeżeli chodzi o aktualną aferę z glutenem, kilkanaście lat temu zalecane było odstawienie masła czy jajek. Takie kolejne "jajko/masło niezgody" ten gluten!!!
    Swoją drogą ciekawe jak na tym wszystkim wychodzą producenci pszenicy, oraz producenci "bezglutenowi". Chyba nie zdecydowałabym się na wyeliminowanie z diety produktów pszenicznych na rzecz produktów kukurydzianych, gdzie jak wiadomo kukurydza jest jedną z najbardziej modyfikowanych roślin.
    Chyba po prostu trzeba zachować umiar :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żal mi tego "biednego glutenu" całe zło świata na niego spada :D

      Usuń
  2. Ja kukurydzy też prawie nie jem, głównie mąki orzechowe. A co do skóry głowy to zdecydowanie u mnie jest to związane z jedzeniem, bo jest to zawsze pierwszy objaw jak powracam do glutenu. Poza tym ja nie mówię, że każdy powinien zrezygnować, ale osoby, które mają jakąś nadwrażliwość. Problemy ze skórą to na pewno częściowo wynik zimowej aury, ale kolana to akurat raczej wynik diety. Mnie akurat eliminacja glutenu służy, ale nie każdemu musi. Chociaż ciast mojej Babci i pizzy będzie mi bardzo brakować ;-).

    OdpowiedzUsuń
  3. A może miałaś PMS? Ja przed okresem dostaję syfy wszędzie, mam mega wielki brzuch, bolą mnie plecy i cycki, ale kolana, kto wie - może w przyszłości dojdzie i ta dolegliwość ;) w dodatku się irytuję non stop (tu użyłabym normalnie dosadniejszego określenia).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby był PMS to musi być okres, którego jak na razie nie mam, ze względu na karmienie Młodego. Poza tym na te same objawy narzeka Mąż, którego PMS raczej nie dotyczy ;-)

      Usuń